Ryga innymi oczami (cz. I)

Dom na Młyńskiej

Dom_na_Mlynskiej_5

W przestrzeni architektonicznej łotewskiej stolicy zachowały się budynki, których historia kryje w sobie wiele ciekawych polskich śladów. W tym cyklu chcielibyśmy przedstawić czytelnikom niektóre z nich.

Odsłonięcie w grudniu 2011 roku pięknie odrestaurowanej fasady budynku przy Dzirnavu 46, należącego obecnie do Łotewskiej Akademii Kultury jest dobrą okazją do przedstawienia jego przedwojennej właścicielki, Tekli Grużewskiej, osoby skromnej, prawie nieobecnej na kartach historii. Jej zaangażowanie na rzecz wychowania młodego pokolenia w rodzinnej Żmudzi, a także zasługi dla społeczności polskiej w Rydze stawiają ją jednak w rzędzie zasłużonych orędowników pozytywistycznych idei.

Tekla pochodziła ze znanej na Litwie rodziny Grużewskich, przybyłej na Żmudź z Mazowsza w XVI wieku. Jej główne rodowe majątki stanowiły Kielmy i Kurszany. W rodzinie przyjęła się ciekawa tradycja wyznaniowa, zgodnie z którą mężczyźni zostawali kalwinami, a kobiety katoliczkami. Najbardziej znanymi postaciami z tej rodziny byli Jakub Grużewski i jego syn Juliusz (stryj „naszej” Tekli Grużewskiej). Zatrzymajmy się na chwilę przy tych dwóch przedstawicielach rodziny, gdyż były to postacie nietuzinkowe.

… Jakub Grużewski, znany z ciętego języka i niechęci do caratu. Jego żoną była baronówna Dorota Osten-Sacken, spokrewniona z najlepszymi domami Prus i Rosji, dlatego w Kielmach zatrzymywał się car Mikołaj I w swych podróżach do teściów, do Tylży. Któregoś razu, gdy młody imperator pochwalił podane do stołu wino, Grużewski odrzekł, że w piwnicach ma lepsze. Car, szczerze zaintrygowany faktem, że może być coś, czego poddany skąpi jemu, bożemu pomazańcowi, zapytał, dla kogo gospodarz chowa ów trunek. – Dla króla polskiego – odpalił Grużewski. Nie wiadomo, jaki był dalszy ciąg tej historii, ale carowi musiało bardzo zależeć na winie, skoro już w następnym roku kazał się w Warszawie koronować. Sędziwy pan na Kielmach na szczęście tego nie doczekał, a jego syn Juliusz szykował dla imperatora zgoła inny poczęstunek…[1]

Syn Jakuba, Juliusz był naczelnikiem Powstania Listopadowego na Żmudzi, po upadku powstania udał się na emigrację do Szwajcarii, podczas Powstania Styczniowego emisariusz powstańczego Rządu Narodowego, odpowiedzialny za zakup i dostawę broni dla powstańców.

…Juliusz Grużewski, wychowywany w twardym, purytańskim duchu, izolowany swym protestantyzmem od sąsiadów, a nakazem ojca od rosyjskich szkół, hołubił w sobie ideę czynu. W 1831 r., nie mogąc doczekać się nadejścia wojsk Giełguda, zebrał garść desperatów i uderzył na carski garnizon w Rosieniach. Czy to przez zaskoczenie Rosjan, czy dzięki brawurze insurgentów… w każdym razie Rosienie zostały zdobyte. Uformował się tu rząd tymczasowy z Grużewskim w roli wicepremiera. Ta błyskotliwa akcja dała sygnał do powstania na całej Żmudzi. Gubernator wileński donosił z trwogą do Petersburga: „Kilku złoczyńców zgromadziwszy oddział uzbrojonych chłopów zdołało obalić prawowitą władzę, powołać polski rząd i pobuntować ludzi w okolicznych powiatach”.

Grużewski utrzymywał ponad półtysięczny oddział z własnych funduszy, a gdy te się skończyły, sprzedał odziedziczoną po przodkach cenną kolekcję numizmatów i walczył dalej. Powstaniu to nie pomogło. Grużewski znalazł się na emigracji, ale nie załamał się, a nawet odniósł sukces w biznesie. Założył w Genewie fabrykę zegarków, która pod ekskluzywną marką Patek Philippe istnieje do dziś.[2]

W tym miejscu należy się drobne sprostowanie: Grużewski był faktycznie jednym z współzałożycieli manufaktury zegarków „Patek, Czapek & Cie”. Dość szybko jednak drogi Antoniego Patka i Franciszka Czapka się rozeszły, w 1845 roku po 6 latach istnienia firma pod tą nazwą została zlikwidowana. Byli jej udziałowcy założyli nowe manufaktury zegarków: Patek (polski emigrant, pochodzący z Piasek pod Lublinem) z francuzem Jean Andrien Philippe utworzyli istniejącą do dziś, chyba najsłynniejszą szwajcarską wytwórnię zegarków, natomiast Czapek z Juliszem Grużewskim działali pod nazwą „Czapek & Cie”. Odnosili nawet początkowo większe sukcesy niż firma Patka (m.in. dzięki zamówieniom przez francuski dwór cesarski), jednak z nieznanych powodów firma została zlikwidowana w 1869 roku.

.  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .

DOM NA MŁYŃSKIEJ PRZED RENOWACJĄ:

.  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .

WIDOK OBECNY:

.  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .  .

Powracamy na ulicę Młyńską w Rydze. Nieruchomość pod numerem 46 (dzisiejsza Dzirnavu 46) nabyli w 1874 roku rodzice Tekli, Wespazjan i Aniela z Rodowiczów Grużewscy. Właściciele przebywali głównie w swoim żmudzkim majątku, a nieruchomość w Rydze była wynajmowana[3]. Po śmierci Anieli Grużewskiej w 1898 roku właścicielami domu przy Młyńskiej stały się jej dzieci: Ignacy, Tekla i Maria.[4] Tekla nie założyła rodziny, oprócz domu w Rydze odziedziczyła majątek Santekle (Sontekle, lit. Santekliai) na Żmudzi, zgodnie z rodzinną tradycją przeznaczony dla niezamężnych przedstawicielek rodu Rodowiczów.

W tym miejscu warto wspomnieć o wychowawcy Tekli z okresu jej dzieciństwa, księdzu Jucewiczu. Ks. Ludwik Adam Jucewicz to znany badacz Litwy i Żmudzi, etnograf, zajmował się dajnami litewskimi i folklorem. Autor cenionych prac, wydanych drukiem w Wilnie w latach 40-tych XIX wieku[5]. W jednej z nich tak opisuje Milwidy pod Kruszanami, jedną z rodowych siedzib Grużewskich (w Milwidach urodziła się Tekla): „Tutaj mieszkają ludzie starożytnej cnoty, cisi, skromni, pobożni, dobroczynni…”[6]. Ks. Jucewicz napisał specjalnie dla 7-letniej Tekli oraz jej starszej siostry Kazimiery „Historię litewską dla dzieci”.

Atmosfera rodzinnego domu, w którym pielęgnowano najlepsze cechy ziemiaństwa, miała zapewne wpływ na późniejsze codzienne zaangażowanie Tekli w życiu społecznym.

Tak współcześni opisywali Teklę:

„Niezwykle dobra, zawsze gotowa pomóc, bardzo oczytana, delikatna, subtelna, prawdziwa hrabianka, naturalna przywódczyni ziemiaństwa w okolicy. Powszechnie szanowana”.[7]

I drugie wspomnienie o naszej bohaterce:

„…Ta Tekla Grużewska była osobowością nietuzinkową, nazywaną przez miejscowych „Panienką z Santekliai”. Była niedużego wzrostu, siwowłosa, w mojej pamięci byłą już bardzo przygarbiona, przygięta do ziemi, zawsze nosiła strój roboczy, ale z broszą unii litewsko-polskiej (z trzema herbami: Pogoni, Orła i Archanioła), ona zadziwiała wszystkich, którzy ją znali swoim szerokim wykształceniem i oczytaniem. Poza polskim, znała trochę rosyjski, doskonale posługiwała się niemieckim i francuskim, płynnie czytała po angielsku, a ze służącymi i chłopami rozmawiała w pięknym dialekcie żmudzkim.

Kontynuując starą chrześcijańską tradycję na dworach litewskich, za swój obowiązek uważała kształcenie i leczenie służby, pracowników i chłopów z sąsiedztwa, miała podręcznik homeopatii, sama zbierała i suszyła zioła, a także wyrabiała leki. Ludzie kochali ją za jej łagodność i dobroć. W przypadku cięższej choroby pracownika, ona natychmiast posyłała konie do Wiekszni po doktora Birżysko i zawsze sama płaciła za te wizyty. Panienka z Santekliai surowo trzymała się zaszczepionej w żmudzinach przez biskupa Valanciusa[8] zasady trzeźwości, choć często, walcząc o trzeźwość, czuła się bezsilna…Kiedy zmarła kilka lat przed wojną, chłopki z troską doglądały jej grobu, obsadziły go rutą…[9]

Tekla aktywnie wspierała działalność tzw. Polskiej Czytelni Wędrownej, swego rodzaju uniwersytetu ludowego założonego przez Edwarda Pawłowicza[10]. Czytelnia powstała w reakcji na nasilającą się pod zaborem rosyjskim politykę rusyfikacyjną w drugiej połowie XIX wieku i stawiała sobie jako jeden z celów kształcenie dzieci okolicznych chłopów i robotników folwarcznych.

Przysłużyła się nasza bohaterka również społeczności polskiej w Rydze, przeznaczając pod koniec 1936 roku większą część swojego domu przy Młyńskiej na potrzeby „Domu Polskiego”. Zakończyła się tym samym wieloletnia tułaczka polskich organizacji po wynajmowanych nieruchomościach (Dom Polski miał wcześniej swoje siedziby m.in. przy Jezusbaznicas 10 oraz Jezusbaznicas 3). „Dom Polski” przy Dzirnavu 46 skupiał większość organizacji polskich w Rydze: Polskie Towarzystwo Oświata, Związek Polskiej Młodzieży, Polskie Stowarzyszenie Akademickie, Klub sportowy „Reduta”, Związek Nauczycielski, harcerstwo męskie i żeńskie oraz bibliotekę. Znalazło się w nim również miejsce dla istniejącego od połowy lat 20-tych Teatru Polskiego w Rydze. Formalnie organizacje polskie płaciły za wynajem domu czynsz, jednak na podstawie niektórych dokumentów można założyć, że intencją 85-letniej wówczas Tekli było przekazanie nieruchomości w spadku organizacjom polskim. Nie zdążyła tego jednak najprawdopodobniej uczynić, zmarła w 1937 roku. W 1940 roku nowa władza na Łotwie dokonała nacjonalizacji setek budynków w Rydze, w tym domu przy Młyńskiej 46. W dokumentach dotyczących nacjonalizacji[11] Tekla Grużewska wymieniana jest jeszcze  jako właścicielka domu, mimo, że już od 3 lat nie żyła.

Dom przy Młyńskiej już od ponad wieku pełni także funkcje oświatowo-kulturalne, stał się w prawdziwym sensie domem użyteczności społecznej. Na początku XX wieku mieściło się w nim prywatne rosyjskie gimnazjum żeńskie, później ryska państwowa szkoła tkactwa artystycznego, następnie ryska średnia szkoła wzornictwa i sztuki. Obecnie mieści się tam wydział teatru i sztuk audiowizualnych Łotewskiej Akademii Kultury. Po remoncie budynek będzie dysponował nowoczesną salą teatralną z miejscami dla 120 widzów. Zatem do budynku, w którym przed II wojną światową miały miejsce próby i spektakle Teatru Polskiego, powróci magia teatru. Można z całą pewnością założyć, że Tekla Grużewska, której tak bliskie były sprawy wychowania młodego pokolenia, byłaby dzisiaj dumna z takiego przeznaczenia jej domu. Zachowując pamięć o tej niezwykle skromnej osobie, której mottem życiowym było czynić dobro, może warto byłoby rozważyć organizację dorocznych spotkań młodych adeptów sztuki teatralnej z Litwy, Łotwy i Polski, którzy przygotowany wspólnie w ramach warsztatów zawodowych spektakl prezentowaliby ryskiej publiczności?


[3] Jak wynika jednak z zachowanej księgi meldunkowej mieszkańców, właściciele mieli stale na własne potrzeby jedno z mieszkań w ogromnym, liczącym prawie 1000qm budynku

[4] Po śmierci rodzeństwa jedynym właścicielem nieruchomości przy Młyńskiej stała się Tekla Grużewska.

[5] Najbardziej znane prace ks. Jucewicza to: Litwa pod względem starożytnych zabytków, obyczajów i zwyczajów skreślona przez Ludwika z Pokiewia, Wilno 1844 oraz Wspomnienie Żmudzi, Wilno 1841

[6] L.A. Jucewicz, Wspomnienie Żmudzi

[7] Vanda Sruogienė, Pamirštoji pionierė, Chicago 1971. (Tłumaczenie z litewskiego: Jolanta Wiśnioch)

[8] Biskup żmudzki Maciej Wołonczewski (lt. Motiejus Valančius) był inicjatorem ruchu trzeźwości, którego celem oprócz walki z alkoholizmem było podniesienie oświaty i kultury na wsi litewskiej.

[9] Vanda Sruogienė, Pamirštoji pionierė, Chicago 1971. (Tłumaczenie z litewskiego: Jolanta Wiśnioch)

[10] Edward Pawłowicz był nauczycielem i dyrektorem szkoły realnej w Kaliszu. Po zamknięciu szkół polskich pod rosyjskim zaborem przeniósł się na Żmudź, zabierając ze sobą podarowaną mu szkolną bibliotekę.

[11] Latvijas Valsts Arhīvs, Rīgas pilsētas nacionalizēto māju saraksts 40. gads

Jeden Komentarz

... Pozostaw komentarz

  1. Ida pisze:

    Mieszkalam w Rydze przez caly rok 2005. Oprocz wspomnien dzidka mojego przyjaciela niewiele slyszlam o Polakach na tych terenach. Cieszy, ze to sie zmienia. Bede zagladac na te stone czesciej szukacja nowych informacji.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Ida Wojtan

Pozostaw komentarz

...