Śladami losów polskich na ziemi łotewskiej

Nie tylko Leon Plater – mniej znane epizody i postacie z historii Powstania Styczniowego w Inflantach

_cover2

Obchodzona w 2013 roku 150 rocznica Powstania Styczniowego była dobrą okazją do przypomnienia i przybliżenia inflanckich wątków w wydarzeniach 1863 roku. Wspólnym mianownikiem okolicznościowych imprez była postać Leona Broel-Platera, jednego z dowódców Powstania, straconego w twierdzy dyneburskiej – w Dyneburgu i Krasławiu odsłonięto pamiątkowe tablice ku jego czci, a także  innych bohaterów zrywu powstańczego z lat 1863/64.

Tragiczna postać Leona Platera stała się tematem twórczości literackiej. Jest on bohaterem dramatu, autorstwa swojej starszej siostry Ludwiki Plater („Dramat bez nazwy”, 1875). Z kolei Jānis Rainis  opiewa śmierć młodego Leona w wierszu „Svētdiena un grāfs Plāters” (ze zbioru „Saules gadi”). Postać bohaterskiego powstańca weszła także do świadomości ludowej, na jego cześć ułożono „Pieśń łotewską na rozstrzelanie Leona Platera” (wydana w Rydze w 1871 r.). Matka Leona, Antonina Plater na cześć syna postawiła krzyż w majątku Kazanów (łot. Kazanova), gdzie do tragicznej śmierci mieszkał Leon. Krzyż ten nazwany „Krzyżem Syna” przetrwał ponad 100 lat, kiedy to w latach 60-tych XX wieku padł ofiarą budowy nowej drogi Krasław-Kombul. Pamięć o nim jednak przetrwała – w 1998 roku z inicjatywy miejscowej społeczności krzyż został odnowiony i do dnia dzisiejszego funkcjonuje w świadomości mieszkańców jako „Dēla krusts”.

Leon Plater zdominował zatem pamięć o wydarzeniach 1863 roku w Inflantach Polskich, usuwając w głęboki cień inne postacie i wydarzenia. Z prac historyków oraz źródeł pamiętnikarskich wynika, że były w Inflantach przynajmniej dwa ośrodki przygotowań do zrywu narodowego. Pierwszym był dom Antoniego Ryka w Maryenhauzie, gdzie odbywały się przedpowstaniowe narady. Drugim miejscem przygotowań do powstania były Wyszki, należące do hrabiego Stanisława Mohla. Przybliżmy wydarzenia w Maryenhauzie.[1]

111  

Dwór w Maryenhauzie, rycina J. Ch. Brotze z 1797 r. 
 

Dawne latyfundium Hylzenów po upadku Rzeczypospolitej kilkukrotnie zmieniało właścicieli, by wreszcie w 1824 roku trafić do rodziny Lippe-Lipskich, wywodzącej się z Lipego w powiecie kaliskim.[2] Ignacy Lippe-Lipski stał się właścicielem czwartego pod względem wielkości majątku ziemskiego w Łatgalii – tylko Borhowie, Zyberkowie i Korfowie posiadali więcej ziemi. Po śmierci Ignacego majątek przechodzi na jego syna Jana, ożenionego z Aliną Ryk (z rogajsko-małcieńskiej linii Ryków).

W lutym 1861 roku car Aleksander II podpisał ustawę o zniesieniu pańszczyzny w całej Rosji. W guberni witebskiej carski ukaz odczytany został w kościołach w niedzielę 12 marca. Już dwa dni później szef policji okręgu Lucyn informował gubernatora o rosnącym niezadowoleniu miejscowych chłopów z Kudepia, Bałtynowa, Marienhauzu i Małnowia, gdyż uwłaszczeniowy ukaz przewidywał zachowanie pańszczyzny przez jeszcze 2 lata, a później ziemia miała stać się własnością chłopa dopiero po jej wykupieniu (a i to tylko za zgodą dotychczasowego właściciela). Dla uspokojenia napiętej sytuacji w niektórych dworach rozlokowano oddziały kozaków, które miały stłumić ewentualne wystąpienia chłopskie. Droga do faktycznego zniesienia pańszczyzny (uwłaszczenia chłopów) była jeszcze daleka.

W styczniu 1863 roku wybucha powstanie na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Centralny Komitet Narodowy, który kierował przygotowaniami do powstania, do Maryenhauzu na północnym krańcu dawnych Inflant Polskich skierował b. oficera carskiej armii Antoniego Ryka, prywatnie brata właścicielki majątku Anieli Lippe-Lipskiej (wdowy po Janie Lippe-Lipskim), który zamieszkał w majątku jako niby jego zarządca, faktycznie zaś jego zadaniem było sformowanie oddziału powstańczego. Od początku lutego 1863 r. do Maryenhauzu przybywają ochotnicy, którzy oficjalnie występują jako mierniczy, pracownicy służby leśnej, studenci, poszukujący pracy. Rozpoczyna się także agitacja wśród miejscowych chłopów, aby pozyskać ich dla sprawy powstania. Rozdawana jest wśród nich broszura w języku łatgalskim „Zemnīka taisneiba” (Sprawiedliwość chłopska), w której krytykowano formę uwłaszczenia chłopów, akcentując, że ziemia powinna być rozdzielona bez opłat. Bezskuteczne jednak okazały się te próby pozyskania chłopów – mowa „Panów” była dla nich niezrozumiała, nie mieli zamiaru pomagać w osiągnięciu obcych im (tj. chłopom) celów. Mimo tej porażki przygotowania do zbrojnego wystąpienia w Inflantach były kontynuowane.

W Maryenhauzie pojawili się w tym czasie także rosyjscy rewolucjoniści z tajnej petersburskiej organizacji „Ziemia i wolność”, którzy po wykryciu przez carską policję ich drukarni w Petersburgu urządzenia poligraficzne ukryli w okolicach Maryenhauzu. Pomógł im w tym wspomniany Antoni Ryk (jeden z członków organizacji, niejaki Veide był przyjacielem Ryka jeszcze z czasów dzieciństwa). Drukarnię ulokowano w folwarku Semenowa (Seimaņu ciems) w domu zarządcy majątku Onufrego Polonskiego.

W tym czasie do dworu w Maryenhauzie zwożona jest broń i proch. Część wyposażenia wojskowego wytwarzana jest także na miejscu, w dworskiej manufakturze. Obszar przygotowań, którymi kieruje Antoni Ryk obejmuje północną część dawnych Inflant Polskich – jego granice wyznacza na północy Kudep, na zachodzie Bołowsk i Sałnów na wschodzie. Na dzień 1 marca 1863 r. wyznaczono początek powstania na ziemiach litewskich i białoruskich. 18 lutego 1863 r. w folwarku Borisowa odbyło się zebranie spiskowców (wzięło w nim udział 8 osób), a 10 dni później do majątku Maryenhauz wkroczyło carskie wojsko i aresztowało większość powstańców. Wspomnianemu Veide udało się zbiec, jednak w okolicach Dagdy schwytali go chłopi i odstawili do twierdzy dyneburskiej.

06
 Alina Lippe-Lipska z Ryków

Jak się później okazało, władze carskie o przygotowaniach do powstania poinformowało trzech uczestników spisku: Brzeziński i bracia Stankiewicz. Centralny Komitet Narodowy skazał ich za to zaocznie na karę śmierci. Ogłoszenie o wyroku w j. polskim i łatgalskim przyklejono na budynku zarządu gminy. Zdrajcy zostali schwytani, wyrok wykonano.

Aresztowani powstańcy stanęli przed sądem i zostali skazani na katorgę (A. Ryk na 20 lat, Veide na 15 lat, inni otrzymali niższe wyroki) lub zesłanie w głąb Rosji. Sama właścicielka majątku Alina Lippe-Lipska uniknęła początkowo tego losu, gdyż poręczyły za nią wysoko postawione osoby, natomiast na majątek nałożono karę finansową w wymiarze potrójnego podatku. Generał-gubernator Murawjew taką karę uznał jednak za zbyt łagodną i wymógł zesłanie Lippe-Lipskiej na kilka lat do guberni woroneskiej. Tak zakończyły się przygotowania do powstania na północnym krańcu dawnych Inflant Polskich.

* * *

Nie sposób w krótkim tekście wymienić wszystkie wybitne postacie, związane z przygotowaniami do powstania w Inflantach w 1863 roku. Na pewno nie można jednak pominąć osoby Władysława Sołtana, który przez Centralny Komitet Narodowy wyznaczony został naczelnikiem cywilnym (wojewodą) w Inflantach, czyli faktycznie był najwyższą władzą cywilną w Inflantach w ramach bodajże pierwszej podziemnej struktury w historii państwowości polskiej.

Tak charakteryzuje go Jakub Gieysztor w swoich wspomnieniach:[3]

Sołtan_Władysław

Władysław Sołtan z synem

Był on przeciwnikiem zbrojnego powstania, uważając że kraj doń nie jest przygotowany.

Gdy jednak powstanie wybuchło, Sołtan, nie mogąc go powstrzymać, z całą energią przyłączył się do niego, poświęcając mu wszystkie siły i środki i biorąc w niem nader czynny udział , jako komisarz Województwa Inflanckiego. Na wytłumaczenie swego postępowania cytował niejednokrotnie zdanie Brodzińskiego, które tu z listu przetaczamy: „Jeżeli większość, mimo silnych przestróg, sama polityczny błąd popełnia, nie można jej dla tego porzucić, – jeden oddalony od wszystkich nic nie sprawi… A nawet, gdy zło jest bez ratunku, trzeba pozostać w tym okręcie, który niebacznie w niebezpieczne skierowali miejsce. Jednostka i zdanie jej niknie – i obowiązana jest wolę większości, jak swoją własną uważać, aby na tem polu, choćby dla siebie obcem, jeszcze coś dobrego zdziałać”…

I jeszcze jeden fragment z Pamiętników J. Gieysztora:

W Inflantach województwo objął Władysław Sołtan, godny syn zacnego ojca: postać to piękna i niedzisiejsza. Tam to odegrały się pierwsze straszne sceny mordów i pożogi, rozbestwienie ludu obcego pochodzenia. Praca była ciężka gorączkowa, napotykająca ciągle na brak ludzi, brak środków, otoczona nieustannie grożącem jej zewsząd niebezpieczeństwem. Z pomiędzy pomocników Sołtana, rekrutujących się z przeróżnych warstw społecznych, wymienić należy Stanisława Romańczuka, wójta gminy prezmieńskiej, Łotysza- katolika, włościanina wsi prezmieńskiej Mamolnica, który z zaparciem się sobie nieraz najniebezpieczniejsze wypełniał rozkazy Sołtana i do końca życia w bliskich z Sołtanem pozostawał stosunkach. Władze stale na Sołtana miały zwrócone oczy, żadnych jednak dowodów przeciwko niemu nie mogły pochwycić,- trzykrotna rewizja w Prezmie nic nie wykryła. Mimo to Sołtan aresztowany został w Witebsku 5 czerwca 1863 r. Zarządzone śledztwo nie dało żadnych rezultatów; jednak, na zasadzie administracyjnego rozporządzenia Murawjewa został zesłany do Ufy. Charakterystyczny jest poniższy ustęp tego rozporządzenia, cytowany przez Wł. Sołtana synowi, ,,Chociaż zarządzone śledztwo nie mogło udowodnić winy Władysławowi Sołtanowi, to jednak: 1) że w kraju jest on osobistością wpływową i 2) że rządowi znane są jego antypaństwowe przekonania, postanowiono zesłać go na osiedlenie do Ufy”. Do Ufy został wywieziony Sołtan 18 sierpnia 1863 r. i przebywał tam do 1866 r. Stamtąd pozwolono mu przez wpływy zacnego ks. Suworowa, z którym łączyły go dawne przyjazne stosunki, zbliżać się stopniowo do kraju, przez Wołchow, Twer, Razań ( gdzie umarła żona 1871r. ), następnie był internowany w Rydze (1872-1875), a z Rygi pozwolono mu w 1875 r. wrócić do pozostałego po żonie majątku Prezma w Inflantach Polskich, gdzie umarł w 1900 roku.
Pozostawił synów: Wojciecha Stanisława i Władysława oraz córkę Marję. Szczegóły powyższe zawdzięczamy uprzejmości p. Władysława Sołtana (syna), w którego posiadaniu znajduje się nader ciekawy dokument, świadczący o szczególnie serdecznych stosunkach, łączących Wł. Sołtana (ojca) z ludem wiejskim[4]. Jest to list włościan prezmeńskich, napisany do Wł. Sołtana na wieść o jego uwięzieniu ( zachowujemy pisownię oryginału): ,, Jaśnie Wielmożny Panie, Gromada prezmienska, czując swoje sierotstwo najczulej żegna swego dobrodzieja i prosi Boga o prędszy powrut a tym czasem przesyła przez niżej podpisanych gospodarzy swe ukłony z życzeniem zdrowia i wszelkiej pomyślności. Starszyna Jonik Mialdar, starosta Jonik Tiarwia, wsi Bykowników Mikil Dzień, Ignat Zacharewicz, Andrzej Tiarwia, wsi Uzuliszki Adam Slesar, Justyn Strod, Antonij Strot, Franka Wilium, Antoni Romanczuk, wieś Puzbary Piotra Romanowski, Stanisław Romanczuk, Anton Slesar, Juzef Romanowski, Antoni Ogrodnik. 14 sierpnia 1863 r.- List ten zbiorowy tem bardziej zasługuje na uwagę, iż podpisani mogli się obawiać, że władze nieprzychylnie spojrzeć mogą na to pożegnanie więźnia.

  Prezma_foto.eks.lv_2

Kościół katolicki w Prezmie, fundacji Władysława Sołtana (zdjęcie za: www.foto.eks.lv) 

Władysław Sołtan pozostał w pamięci jako jeden z najwybitniejszych Inflantczyków. Takimi słowy żegnano go na łamach petersburskiego „Kraju”[5]:

Sołtan Władysław zakończył pełen poświęcenia żywot doczesny w 77 roku życia w pierwszej połowie września 1900 r. w Prezmie na Inflantach. Był synem Stanisława, marszałka nadw. litewskiego i Konstancji z Toplickich. Ciężkie przejścia, oraz długi pobyt na wygnaniu, wyrobiły w nieboszczyku hart duszy, lecz w niczem nie osłabiły ani energii, ani pracy przez miłość dla swego zakątka rodzinnego. Był ojcem dla ludu okolicznego i dla służby swej ukochał maluczkich i niemało ich wykierował na ludzi. Będąc w sile wieku, nie cofał się nigdy od pracy dla ogółu, spełniając zaszczytnie liczne urzędy z wyboru, oraz potem powoływany na- takowe przez zwierzchność; zmarły do ostatniej chwili interesował się żywo każdą ogólną sprawą, a przyjaciołom i sąsiadom zawsze chętnie służył radą zdrową i wszelką pomocą — to też jako człowiek i obywatel pozostawił nieskażone imię i sympatyą całego ogółu litewskiego.

* * *

Powstanie Styczniowe cieszyło się dużą sympatią międzynarodowej opinii publicznej. Na rzecz powstańców organizowano m.in. publiczne zbiórki pieniędzy. Ciekawy ślad odnajdujemy w kronice ewangelickiej parafii w Gaujiene (północna Łotwa): tamtejszy pastor Ludwik Herwagen w swoich zapiskach odnotował, że datki pieniężne zebrane przez miejscowe Towarzystwo Biblijne w ramach dorocznego święta (Bībeles svētki anno 1864) przeznaczone zostały na rzecz polskich powstańców.[6]


[1] Na podstawie: L. Maksimova, Viļakai 700, Viļakas un tās novada vēstures apskats, 1993 r.

[2] W tym okresie część rodziny posiada dobra ziemskie w Połockiem. Syn Ignacego, Jan Lippe-Lipski był marszałkiem szlachty guberni połockiej. Wnukiem Jana i Aliny z Ryków był Józef Lipski, poseł, a następnie ambasador RP w Berlinie.

[3] Pamiętniki Jakóba Gieysztora z lat 1857-1865. Wilno, 1913 r.

[4] Warto w tym miejscu dodać, że Sołtan już w 1854 r. uwolnił od pańszczyzny i oczynszował włościan w swoich dobrach prezmieńskich.

[5] Fragment nekrologu z petersburskiego „Kraju” nr. 38, 1900 r.

[6] Ludviga Hērvāgena neoficiālie ieraksti Gaujienas baznicas grāmatās 1849.-1876.g., [tu za:] Atis Jaunzemis, Izglitibas Ministrijas Mēnešraksts, 1.4.1931 r.

Pozostaw komentarz

...